USA i Arabia Saudyjska walczą z Rosją cenami ropy?
Tezy dotyczące wspólnej akcji USA i Saudów, mającej rzucić Rosję na kolana za sprawą zaniżonych cen ropy powtarzają nie tylko rosyjscy politycy, ale też obiektywni analitycy sektora naftowego. „To więcej niż teorie spiskowe, to bardzo prawdopodobne. Saudowie i Amerykanie już to kiedyś zrobili. Zwiększali podaż ropy i zaniżali jej cenę, by zaszkodzić Rosji; zniżali też cenę do 10 USD za baryłkę, aby blokować eksploatację surowca na Morzu Północnym. Porozumienie między Waszyngtonem a Rijadem jest też bardzo prawdopodobnym układem, ponieważ służy interesom obu stron” – mówi ekspert, trader ropy z Gordon’s Bay w RPA Philippe Pringiers. Znany publicysta „New York Timesa” Thomas Friedman napisał szeroko komentowany artykuł pod znaczącym tytułem „Naftowa wojna”, w którym stawia tezę, że USA i Saudowie „najwyraźniej starają się zrobić Władimirowi Putinowi i przywódcy Iranu Ajatollahowi Chameneiowi to, co zrobili ostatnim przywódcom Związku Radzieckiego: zalać go ropą na śmierć i doprowadzić do bankructwa niskimi cenami ropy” – pisze Friedman na łamach „NYT”. Przy okazji Rijad może złamać też gospodarkę swego głównego rywala – Iranu – dodaje. „Saudyjczycy mogą bardzo długo prowadzić politykę zaniżania cen ropy, zwiększając zarazem produkcję, choćby pięciokrotnie, a więc ich dochód netto pozostaje mniej więcej taki sam. W dłuższej perspektywie taka inwestycja im się zwraca” – wyjaśnia Pringiers. Rijad nie ucierpi też na utrzymaniu przez jakiś czas niskich cen surowca dzięki kolosalnym rezerwom walutowym oraz niskim kosztom produkcji – kontynuuje. O zmowę mającą na celu zaniżenie cen ropy dla celów politycznych USA i Saudów oskarżają od dawna Rosjanie oraz ich bliski sojusznik – Wenezuela. Moskiewska „Prawda” napisała, że Barack Obama „chce z pomocą Arabii Saudyjskiej zniszczyć rosyjską gospodarkę”. „Taka wspólna akcja ma swój precedens, który spowodował upadek Związku Radzieckiego (...). W 1985 roku Królestwo zwiększyło produkcję z 2 mln do 10 mln baryłek dziennie, obniżając cenę z 32 do 10 USD” – przypomniała „Prawda”. Zmusiło to ZSRR do rozpaczliwych decyzji, jak okresowa wyprzedaż ropy po 6 USD za baryłkę. Friedman przytacza słowa byłego premiera Rosji Jegora Gajdara, który w 2006 roku powiedział, że „krzywa upadku Związku Radzieckiego zaczęła się 13 września 1985 r. Tego dnia szejk Ahmed Zaki Jamani, saudyjski minister ds. ropy ogłosił zmianę polityki ws. cen ropy (...). W ciągu 6 miesięcy produkcja zwiększyła się czterokrotnie (...). Związek Radziecki tracił około 20 mld USD rocznie – a bez tych pieniędzy kraj po prostu nie mógł przetrwać”. Współwłaściciel rosyjskiej firmy naftowej Łukoil Leonid Fedun powiedział, że „prezydent Barack Obama tuż po aneksji Krymu złożył wizytę królowi Arabii Saudyjskiej, by nakłonić go do obniżenia cen surowca”. Wobec takiej wojny naftowej Rosja nie mogła i nadal nie może wiele zrobić – mówi Pringiers. Arabia Saudyjska ogłosiła tymczasem, że może utrzymywać ceny surowca na poziomie 70–80 USD za baryłkę przez rok lub dłużej. Pringiers ocenia, że wojna naftowa może potrwać kilka lat, bo Saudów stać na wytrwanie w takiej polityce. Arabia Saudyjska zabiega też o zachowanie swojego udziału w rynku i walka za pomocą ropy z Rosją i Iranem ma dla niej oczywisty sens biznesowy. Ma też sens polityczny – po pierwsze Moskwa i Teheran popierają reżim w Syrii, który Rijad uważa za głównego wroga; po drugie – mawia się, że Amerykanie, by rzucić na kolana Związek Radziecki, w zamian za zalanie rynku ropą dali Saudom gwarancje bezpieczeństwa. Zdaniem Friedmana teraz, tak jak w latach zimnej wojny, „bez wątpienia spadek cen ropy służy strategicznym interesom USA i Saudów”.
PAP, 21 listopada 2014 r.
 
Rada Bezpieczeństwa ONZ chce uniemożliwić Państwu Islamskiemu handel ropą
Rada Bezpieczeństwa ONZ zwróciła się do państw członkowskich, aby uniemożliwiły Państwu Islamskiemu (PI) i innym grupom dżihadystów dostęp do źródeł finansowania. Przede wszystkim chodzi o zablokowanie terrorystycznym strukturom nielegalnego handlu ropą. Apel Rady Bezpieczeństwa został wydany bezpośrednio po najnowszej informacji ONZ, która podaje, że Państwo Islamskie zdobywa dziennie od 846 tys. do 1,645 mln USD ze sprzedaży na czarnym rynku ropy wydobywanej nielegalnie w Iraku i Syrii. Ostatnio też w Libii. Tylko w skali jednego miesiąca jest to przeciętnie od ponad 35 do 90 mln USD w gotówce. W tej samej informacji ONZ również podaje, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy Państwo Islamskie zyskało 35–45 mln USD za porwane osoby. W dyskusji w Radzie Bezpieczeństwa na informacją ONZ padały argumenty, że PI dziennie z nielegalnego handlu ropą uzyskuje znacznie więcej, niż podał raport, bo średnio 3 mln USD. Wyliczano to na podstawie faktu, że na terenach PI produkowane jest realnie 30 tys. baryłek ropy dziennie. Wiarygodne dane mówią, że są szlaki przemytu ropy przez granice „państw ościennych” (głównie Turcji), którymi jeżdżą całe kolumny cystern z ropą, funkcjonują doraźnie zmontowane ropociągi, obsługują proceder tajne sieci pośredników i zaprzyjaźnionych banków. Dokument ONZ przedstawia propozycje sankcji przeciwko czarnemu handlowi ropą, ale zastrzega też, że same sankcje nie wystarczą, jako oręż w walce z nielegalnym handlem uprawianym przez terrorystów. Duże kwoty, jakimi dysponuje PI, pozwalają nie tylko na masowy zakup broni, ale także na werbunek i „kupowanie” młodych ludzi do sił zbrojnych Państwa Islamskiego. Nielegalny obrót ropą „psuje” też rynek w znacznej części regionu.
BiznesAlert.pl, 21 listopada 2014 r.
 
OPPPW ma nowego prezesa i otwiera się na firmy współpracujące z operatorami 
Walne Zgromadzenie Członków Organizacji Polskiego Przemysłu Poszukiwawczo-Wydobywczego w Polsce (OPPPW) podjęło dwie decyzje dotyczące jej dalszej działalności. O członkostwo w stowarzyszeniu mogą teraz starać się nie tylko posiadacze praw do koncesji, ale również firmy współpracujące z operatorami. Nowym Prezesem Organizacji został Wiesław Prugar, Prezes Zarządu ORLEN Upstream. OPPPW powstała w 2010 roku i jest obecnie największą organizacją branży poszukiwawczo-wydobywczej w Polsce – zrzesza 13 firm z sektora naftowego i gazu ziemnego, które prowadzą działalność w zakresie poszukiwania, rozpoznawania i wydobycia węglowodorów. Zgodnie z dotychczasowym statutem, członkiem OPPPW mógł być pracodawca posiadający prawo do koncesji lub podmiot stowarzyszony z takim przedsiębiorcą. Mając na uwadze dalszy rozwój Organizacji i umocnienie pozycji branży poszukiwawczo-wydobywczej w dialogu społecznym, Walne Zgromadzenie członków podjęło decyzję o zmianie statutu. Od dziś o przyjęcie do OPPPW mogą starać się również firmy dostarczające operatorom usługi operacyjne lub techniczne. Finalna decyzja o przyjęciu w poczet członków leży w wyłącznej kompetencji Zarządu Organizacji. Obecnie w skład Zarządu OPPPW wchodzą: Paweł Chałupka (San Leon Energy), Wiesław Prugar (ORLEN Upstream), Malcolm Rice-Jones (ConocoPhilips) oraz Troy Wagner (BNK Polska).
CIRE.PL, 26 listopada 2014 r.
 
Eksperci: OPEC walczy o długofalowe zachowanie udziału w rynku ropy
OPEC podjął decyzję o tym, że nie ograniczy wydobycia ropy, by podbić jej cenę; zdaniem ekspertów zbyt niska cena z czasem zaszkodzi wszystkim krajom kartelu, ale walczy on teraz o długofalowe zachowanie udziału w rynku ropy. Utrzymanie obecnego wydobycia, co oznacza de facto nadpodaż, doprowadzi do kolejnych spadków cen, ale jednocześnie sprawi, że znacznie mniej opłacalna stanie się eksploatacja złóż łupkowych, co może na dłuższą metę znacznie ją ograniczyć – wyjaśnia analityk rynku Phil Flynn. „A Saudyjczycy chcą, by OPEC zachował swoją pozycję” – dodaje Flynn. Organizacja Krajów Eksportujących Ropę Naftową (OPEC), w której Arabia Saudyjska jest największym producentem, podjęła więc decyzję o utrzymaniu produkcji surowca na dotychczasowym poziomie, czyli 30 mln baryłek dziennie. „Saudyjczycy przekonali członków OPEC, że cena ropy powinna spaść w krótkim okresie nawet do 60 USD za baryłkę, żeby w dłuższej perspektywie osiągnąć stabilizację na poziomie powyżej 80 USD” – powiedział ekspert firmy Petromatrix Olivier Jakob. Według prognoz OPEC w roku 2015 produkcja ropy w krajach niezrzeszonych w kartelu przewyższy światowy popyt, do czego znacznie przyczyni się wydobycie surowca ze złóż łupkowych. OPEC chce zatem przetrzymać konkurentów, utrzymując niskie ceny; Arabia Saudyjska i kraje Zatoki Perskiej mogą sobie przez jakiś czas na to pozwolić. Na takiej strategii ucierpią jednak szybko najbiedniejsi członkowie OPEC – Nigeria, Wenezuela i Iran.
PAP, 27 listopada 2014 r.
 
2,5 mld euro na energetykę z programu „Infrastruktura i Środowisko” 
Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju przekazało Komisji Europejskiej uzgodniony z nią program „Infrastruktura i Środowisko” na lata 2014–2020. Jego budżet sięga ponad 27,4 mld euro. „W nowej perspektywie unijnej w ramach sektora energetyki będziemy koncentrować się m.in. na inwestycjach w bezpieczeństwo energetyczne kraju, w tym m.in. na budowie i rozbudowie magazynów gazu, a także projektach dotyczących budowy i dalszej przebudowy sieci przesyłowych, dystrybucji gazu oraz energii elektrycznej” – powiedział wicedyrektor Departamentu Programów Infrastrukturalnych w MIR Jarosław Orliński. Ocenił, że w latach 2007–2013 najwięcej funduszy UE, przeznaczonych na projekty energetyczne, trafiło do Gaz-Systemu i jego spółki-córki – Polskiego LNG oraz Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE). „Kluczowe przedsięwzięcia, współfinansowanie z pieniędzy unijnych na lata 2007–2013, to budowa terminalu LNG w Świnoujściu i mostu elektroenergetycznego Polska–Litwa” – dodał. Orliński zapowiedział, że na przedsięwzięcia związane z bezpieczeństwem energetycznym kraju trafi z programu „Infrastruktura i Środowisko” ok. 1 mld euro. „Drugi obszar – który jest równie ważny z punktu widzenia wyzwań, jakie nakłada na nas pakiet energetyczno-klimatyczny – dotyczy przejścia na gospodarkę niskoemisyjną. Na to przeznaczono w programie „Infrastruktura i Środowisko” ponad 1,5 mld euro. Chodzi o inwestycje związane z efektywnością energetyczną oraz OZE” – wyjaśnił. Fundusze UE będą przeznaczone na inwestycje związane z efektywnością energetyczną w dużych przedsiębiorstwach. „Jest to trudne do osiągnięcia, ale mamy nadzieję, że negocjacje w tym zakresie zakończą się pomyślnie. Komisja dosyć restrykcyjnie podchodzi do możliwości wspierania dużych przedsiębiorstw nie tylko z programu „Infrastruktura i Środowisko”. KE widzi duży potencjał w tym zakresie dla małych i średnich firm. My również widzimy taką potrzebę wsparcia małych i średnich przedsiębiorstw, ale one będą mogły uzyskać dofinansowanie UE z regionalnych programów” – wyjaśnił. „Chcemy kontynuować też wsparcie dla inwestycji w odnawialne źródła energii. Większy jednak nacisk chcielibyśmy położyć na przyłączenia tych źródeł do Krajowego Systemu Elektroenergetycznego. Naszym zdaniem jest to główna bolączka związana z rozwojem OZE w Polsce” – dodał. Zapowiedział, że w I połowie 2015 r. Komitet Monitorujący powinien zatwierdzić kryteria wyboru projektów, które będą mogły liczyć na dofinansowanie UE z programu „Infrastruktura i Środowisko”.
PAP, 30 listopada 2014 r.
 
Rosja rezygnuje z South Stream; zbuduje inny gazociąg do Europy
Prezydent Rosji Władimir Putin powiedział, że skoro UE nie chce realizacji gazociągu South Stream, to oznacza, że nie zostanie on zrealizowany. Putin wytknął Komisji Europejskiej „niekonstruktywne stanowisko” w sprawie South Streamu. Z kolei prezes Gazpromu Aleksiej Miller poinformował, że zamiast gazociągu South Stream, do Bułgarii przez Morze Czarne do Turcji, a następnie do granicy z Grecją zostanie ułożona magistrala o takiej samej mocy przesyłowej, tj. 63 mld m3 rocznie. Miller zarazem ogłosił, że jego koncern podpisał z tureckim koncernem Botas list intencyjny w sprawie budowy nowego gazociągu przez Morze Czarne w stronę Turcji. Prezes Gazpromu dodał, że z 63 mld m3 surowca, który ma być przesyłany tą rurą, 14 mld m3 będzie przeznaczone dla samej Turcji. Miller wyjaśnił, że jest to ta część gazu, jaką Turcja otrzymuje obecnie z Rosji przez Ukrainę i Bałkany. Pozostałe około 50 mld m3 paliwa będzie dostarczane na granicę turecko-grecką, gdzie powstanie hub gazowy. Szef Gazpromu zaznaczył, że nowy gazociąg przez Morze Czarne zacznie swój bieg w tłoczni Russkaja koło Anapy, w Kraju Krasnodarskim, czyli w tym samym miejscu, gdzie miał się zaczynać South Stream. Analityk Aleksiej Griwacz zauważył, że w gruncie rzeczy chodzi o ten sam gazociąg – tyle, że dotrze on do Europy Południowej nie przez Bułgarię, lecz przez Turcję. W nowym projekcie zostanie wykorzystana cała infrastruktura zbudowana już na terytorium Federacji Rosyjskiej dla potrzeb South Stream. Turcja od lat zabiega o to, by zostać krajem tranzytowym dla gazu płynącego do Unii Europejskiej. Putin podkreślał, że w obecnych warunkach Rosja nie może realizować projektu South Stream m.in. dlatego, że dotychczas nie uzyskała zezwolenia od Bułgarii na wejście z budową do strefy ekonomicznej tego kraju. Mający liczyć 3600 km South Stream – wspólny projekt Gazpromu i włoskiej firmy ENI – miał zapewnić dostawy gazu z Rosji do Europy Środkowej i Południowej. Rura miała prowadzić z południa Rosji przez Morze Czarne do Bułgarii, a następnie do Serbii, na Węgry, do Austrii i Słowenii. Jedna z odnóg miała dostarczać surowiec do Grecji i na południe Włoch. Komisja Europejska zgłaszała poważne zastrzeżenia do tego projektu, gdyż w jej ocenie porozumienia międzyrządowe Bułgarii, Węgier, Grecji, Słowenii, Chorwacji i Austrii z Rosją są sprzeczne z tzw. trzecim pakietem energetycznym UE. South Stream miał być drugą – po Gazociągu Północnym – magistralą gazową z Rosji omijającą Ukrainę.
PAP, 1 grudnia 2014 r.
 
Ukraina: umowa z EBI na 150 mln euro na modernizację gazociągu
Ukraina i Europejski Bank Inwestycyjny (EBI) podpisały umowę na 150 milionów euro pożyczki na modernizację gazociągu Urengoj-Pomary-Użhorod. Tą magistralą przesyłany jest gaz z Rosji do odbiorców w krajach UE. Umowę podpisali w Kijowie premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk i prezes EBI Werner Hoyer. Unijny bank udzieli pożyczki państwowej firmie Ukrtranshaz, która jest operatorem ukraińskich gazociągów. „Modernizacja stacji kompresorowych pozwoli zmniejszyć straty przy tłoczeniu gazu przez ukraiński system gazociągów o 20%” – oświadczył Jaceniuk. Ukraina oczekuje, że jeszcze w grudniu otrzyma pożyczkę w wysokości 200 mln USD na unowocześnienie ukraińskiego odcinka magistrali z Urengoju do Użhorodu od Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju. Gazociąg, który ma być zmodernizowany dzięki środkom z EBI prowadzi z Urengoju na zachodniej Syberii w Rosji przez Ukrainę do Użhorodu na zachodzie kraju. Dalej transportowany nim gaz płynie do Słowacji i Rumunii. Jest to jedna z najważniejszych linii przesyłu gazu przez Ukrainę do państw UE. Gazociągiem tym, który liczy ponad 4,4 tys. km długości można tłoczyć 32 mld m3 gazu rocznie.
PAP, 1 grudnia 2014 r.
 
Orlen łączy rafinerie
Nadzwyczajne Walne Zgromadzenia Rafinerii Trzebinia oraz Rafinerii Nafty Jedlicze podjęły decyzję o połączeniu obu spółek. Równocześnie w przypadku Rafinerii Trzebinia zdecydowano o połączeniu z dwiema spółkami zależnymi – Fabryką Parafin Naftowax i Zakładową Strażą Pożarną. Powstały z połączenia podmiot będzie prowadził działalność pod nazwą Orlen Południe. Połączenia zostaną dokonane poprzez przeniesienie całego majątku przejmowanych spółek na Rafinerię Trzebinia, z równoczesnym podwyższeniem jej kapitału zakładowego w drodze emisji nowych akcji dla dotychczasowego jedynego akcjonariusza Rafinerii Nafty Jedlicze czyli PKN Orlen. Rejestracja połączenia nastąpi z początkiem 2015 roku. Docelowo jedynym akcjonariuszem przyszłej Orlen Południe zostanie PKN Orlen. – Liczymy, że podjęte działania konsolidacyjne pozwolą na optymalne wykorzystanie posiadanych aktywów, w szczególności w zakresie instalacji produkcyjnych łączonych Spółek i przyniosą oszczędności w przyszłym funkcjonowaniu Orlen Południe – powiedział Krystian Pater, Członek zarządu PKN Orlen ds. Produkcji. Od października 2012 r. PKN Orlen jest właścicielem 100% udziałów w Rafinerii Nafty Jedlicze, specjalizującej się w przemysłowym zagospodarowaniu – regeneracji, produkuje też ciężkie i lekkie oleje opałowe oraz rozpuszczalniki naftowe. Rafinerii Trzebinia to również spółka grupy kapitałowej, PKN Orlen – płocki koncern posiada 99,46% akcji Rafineria Trzebinia i jej grupy kapitałowej zajmującej się przerobem ropy naftowej, produkcją biopaliwa w postaci biodiesla oraz produkcją parafiny.
CIRE.PL, PAP, 1 grudnia 2014 r.
 
„Kommiersant” o rezygnacji Rosji z budowy gazociągu South Stream
Rosja odstąpiła od jednego ze swoich największych projektów, którego znaczenie geopolityczne od początku przewyższało znaczenie gospodarcze – wybija dziennik „Kommiersant”, komentując rezygnację Moskwy z budowy gazociągu South Stream. Rosyjska gazeta pisze, że „po konflikcie na Ukrainie Unia Europejska całkowicie zablokowała realizację projektu i teraz zamiast South Streamu Gazprom zamierza ułożyć rurę do Turcji, by choć częściowo zrezygnować z tranzytu gazu przez ukraińskie terytorium i wykorzystać poczynione już inwestycje”. Prezydent Władimir Putin skrytykował w tym kontekście Bułgarię, która – jak zauważył – pod presją Brukseli i Waszyngtonu zabroniła Gazpromowi prac na swoim terytorium przy budowie gazociągu. „Kommiersant” podkreśla, że „decyzja bułgarskich władz postawiła Gazprom w trudnej sytuacji, ponieważ koncern wykonał już wszystkie prace przygotowawcze konieczne do rozpoczęcia budowy odcinka magistrali biegnącego przez Morze Czarne”. „Rury dla pierwszej nitki zostały wyprodukowane i częściowo dostarczone do Warny, skąd miał je zabrać statek do układania gazociągów. Ważniejsze jest jednak to, że koszty rozszerzenia systemu przesyłu gazu na terytorium Federacji Rosyjskiej na potrzeby South Stream oceniane były na 1 bln rubli (tj. 19 mld euro według kursu wymiany Banku Rosji sprzed obecnej, blisko 30-procentowej deprecjacji rubla), z czego 400 mld RUB (7,6 mld EUR) Gazprom już wydał. Ponadto koncern zainwestował prawie 5 mld euro w kontrakty związane z morskim odcinkiem” – podaje dziennik. Koszt budowy morskiego odcinka South Stream szacowany był na 14 mld euro, a lądowego na terytorium Europy – na 9,5 mld EUR. „W konsekwencji władze Rosji w charakterze alternatywy postanowiły poprowadzić rurociąg do Turcji, która jest drugim pod względem wielkości rynkiem eksportowym Gazpromu; rynkiem, gdzie w odróżnieniu od UE zużycie gazu rośnie” – wskazuje „Kommiersant”. Gazeta zaznacza, że „również w swym nowym wariancie gazociąg pozwoli na rezygnację z tranzytu przez Ukrainę przy dostawach do Turcji, Grecji i – prawdopodobnie – Bułgarii”.
PAP, 2 grudnia 2014 r.
 
Szef Gazpromu: Ukraina przestanie być krajem tranzytowym
Prezes Gazpromu Aleksiej Miller oświadczył, że po ułożeniu nowego gazociągu z Rosji przez Morze Czarne do Turcji rola Ukrainy jako kraju tranzytowego przy dostawach rosyjskiego gazu do Europy „zostanie sprowadzona do zera”. Miller zarazem zadeklarował, że Gazprom nadal będzie dostarczać Ukrainie surowiec na jej potrzeby wewnętrzne. Oznajmił również, że zablokowanie przez Komisję Europejską budowy gazociągu South Stream przyniesie korzyści gospodarcze i polityczne Turcji, a Europa, przede wszystkim Bułgaria, stracą miliardy dolarów inwestycji. „Bułgaria straci nie tylko potencjalne zyski, ale także poniesie bezpośrednie straty. W Bułgarii nie zostaną zainwestowane 3 mld euro i nie powstanie 6 tys. miejsc pracy. Bułgaria utraci też status kraju tranzytowego, a obecnie przez ten kraj przepływa 18 mld m3 gazu w kierunku Turcji, Grecji i Macedonii. Po zbudowaniu morskiego gazociągu do Turcji gaz ten popłynie przez Turcję, a nie przez Bułgarię” – wyjaśnił szef Gazpromu. Miller zauważył, że „Komisja Europejska faktycznie podarowała Turcji kurek gazowy”. „Sądzę, że Turcja wykorzysta to w swoim dwustronnym dialogu z Unią Europejską. A my zyskaliśmy nowego partnera strategicznego w gazowym biznesie” – dodał. Prezes Gazpromu podkreślił, że Turcja jest bardzo dynamicznie rozwijającym się rynkiem gazowym; w 2014 roku przesunie się z trzeciego na drugie miejsce – po Niemczech – wśród największych importerów gazu z Rosji. „Turcja na południu Europy faktycznie stanie się takim samym hubem gazowym, jakim Niemcy są na północy. I jakim Ukraina była w centrum” – dodał. Miller zapewnił, że Gazprom nic nie straci na odstąpieniu od budowy South Streamu. „Zainwestowaliśmy około 4 mld euro w infrastrukturę przesyłową na terytorium Rosji, by gaz mógł być dostarczany do tłoczni Russkaja w Kraju Krasnodarskim. Wszystkie te inwestycje zostaną wykorzystane przy realizacji projektu morskiego gazociągu w kierunku Turcji” – oświadczył. Szef Gazpromu oznajmił także, iż rezygnacja z South Stream stanowi krok w kierunku zmiany modelu funkcjonowania rosyjskiego koncernu na europejskim rynku. Wyjaśnił, że odtąd kraje Unii Europejskiej będą musiały kupować gaz na granicy.
PAP, 6 grudnia 2014 r.
 
Coraz więcej instalacji LNG
Rośnie liczba instalacji do skraplania i regazyfikacji gazu ziemnego. Mimo niepełnego wykorzystania już istniejących zakładów, planowane są kolejne tego typu inwestycje. Obecnie potentatem w produkcji LNG jest Katar, który może wyeksportować rocznie około 108 mld m3 gazu. Za nim na liście krajów-eksporterów LNG są Oman, Jemen, Indonezja, Australia i Malezja oraz Algieria, Nigeria a także Trinidad i Tobago. W ub. roku moc instalacji skraplania gazu ziemnego była wykorzystana w 82%, ale mimo to powstają i planowane są kolejnego tego typu inwestycje. W perspektywie 3–4 lat moce wytwórcze instalacji produkcji LNG mają wzrosnąć o około 30%. Po stronie popytowej rynku LNG dominuje Japonia, która może rocznie sprowadzić 258 mld m3 surowca, i Korea Południowa – 129 mld m3. Potężne możliwości importu LNG, które sięgają 185 mld m3, mają Stany Zjednoczone, ale w efekcie rewolucji „łupkowej” instalacje te są wykorzystane tylko w 3 procentach. Globalnie zdolności importu LNG były w ub. roku wykorzystane tylko w 36 procentach, a w Europie wskaźnik ten był jeszcze niższy, bo wyniósł 25%. Mimo to nowe terminale do regazyfikacji LNG powstają w Chorwacji, we Francji, w Grecji, Hiszpanii, Irlandii, Rumunii, Wielkiej Brytanii i we Włoszech.
Rzeczpospolita, 9 grudnia 2014 r.
 
Kraje zaangażowane w South Stream mają opracować plan dywersyfikacji
W Brukseli spotkali się przedstawiciele Komisji Europejskiej oraz państw unijnych, które miały być zaangażowane w budowę gazociągu South Stream, aby przedyskutować konsekwencje decyzji Rosji o rezygnacji z inwestycji. Decyzję tę rosyjski prezydent Władimir Putin ogłosił w Ankarze, zarzucając KE niekonstruktywne stanowisko w sprawie projektu. Po spotkaniu odpowiedzialni za sprawy energetyczne ministrowie z Bułgarii, Słowenii, Austrii, Chorwacji, Włoch, Grecji i Rumunii oraz wiceszef KE ds. unii energetycznej Marosz Szefczovicz zapowiedzieli we wspólnym oświadczeniu powołanie grupy roboczej, której pierwszym zadaniem będzie opracowanie planu działania na rzecz integracji rynków gazu w centralnej i południowo-wschodniej Europie. Wymieniono także potencjalne projekty, których realizacja ma się przyczynić do dywersyfikacji dostaw gazu do regionu południowo-wschodniej UE. Chodzi o terminale LNG z odpowiednimi systemami gazociągów, rozwój rezerw gazu na Morzu Śródziemnym i Morzu Czarnym oraz zapewnianie połączenia do tzw. Korytarza Południowego, który ma być alternatywą dla dostaw surowca z Rosji. Projekt, który jest już w trakcie realizacji, ma umożliwić transport gazu od 2019 roku gazociągiem TAP (z granicy Turcji, przez Grecję, Albanię i Włochy do Europy Zachodniej). Gaz będzie pochodził ze złoża Szah Deniz, największego pola gazu ziemnego w Azerbejdżanie. Partnerzy spoza Unii w tym projekcie poprosili, aby KE wraz z państwami członkowskimi utworzyła grupę sterującą, która będzie dbała o to, by projekt był w tej samej fazie realizacji po stronie UE, jak i po stronie tureckiej oraz azerskiej. Chodzi o to – mówił komisarz – by w chwili, gdy gaz będzie mógł już płynąć do granic UE, został odebrany w naszym systemie gazowym. „To jest coś, co obiecaliśmy i czym się zajmujemy wraz z krajami członkowskimi. W świetle ostatnich wydarzeń będzie to jednym z naszych priorytetów” – oświadczył Szefczovicz. Węgry, które początkowo miały brać udział w spotkaniu państw zaangażowanych w South Stream, nie przyłączyły się do wspólnego oświadczenia. South Stream – wspólny projekt m.in. Gazpromu i włoskiej firmy ENI – miał zapewnić dostawy gazu z Rosji do Europy Środkowej i Południowej. Rura miała prowadzić z południa Rosji przez Morze Czarne do Bułgarii, a następnie do Serbii, na Węgry, do Austrii i Słowenii. Komisja Europejska zgłaszała poważne zastrzeżenia do projektu, gdyż w jej ocenie porozumienia międzyrządowe Bułgarii, Węgier, Grecji, Słowenii, Chorwacji i Austrii z Rosją są sprzeczne z tzw. trzecim pakietem energetycznym UE.
PAP, 9 grudnia 2014 r.
 
PGNiG podpisał dodatkowe porozumienia do umowy z Qatargas
Zarząd PGNiG poinformował, że zawarte zostało dodatkowe porozumienie do umowy na zakup skroplonego gazu ziemnego zawartej z Qatargas. Zgodnie z tym porozumieniem PGNiG i Qatargas zmieniły zasady wykonywania umowy w całym 2015 roku. W tym okresie Qatargas ulokuje ilości gazu określone w umowie (ok. 1,5 mld m3) na innych rynkach. Zarazem PGNiG pokryje firmie Qatargas ewentualną różnicę pomiędzy ceną LNG określoną w umowie pomiędzy spółkami, a jego ceną rynkową uzyskaną przez Qatargas. Jeśli cena ta miałaby być niższa niż satysfakcjonująca PGNiG, wówczas odbiór takiego niesprzedanego LNG będzie przesunięty na kolejne lata wykonywania umowy długoterminowej. Dodatkowo, z uwagi na uwarunkowania związane z zapewnieniem bezpieczeństwa dostaw gazu ziemnego do Polski, w podpisanym porozumieniu określone zostały zasady, na jakich PGNiG i Qatargas uzgodnią w razie potrzeby dostawy LNG w 2015 r. po osiągnięciu pełnej funkcjonalności operacyjnej terminalu w Świnoujściu. Komentując zmiany wprowadzone do umowy Ministestwo Skarbu Państwa napisało w komunikacie, że PGNiG i Qatargas osiągnęły porozumienie, które uwzględnia interesy spółek, a przede wszystkim bezpieczeństwo energetyczne Polski. – Wprowadzone do umowy zmiany regulują sposób działania stron w zakresie dostaw LNG do czasu uzyskania przez terminal w Świnoujściu pełnej funkcjonalności i zdecydowanie ograniczają ryzyko ponoszenia przez PGNiG kosztów z tytułu nieodebranych ładunków. Na mocy zawartego porozumienia dostawy LNG do Świnoujścia zostaną uruchomione zgodnie z potrzebami energetycznymi Polski – podkreśla MSP. „Po podpisaniu porozumienia PGNiG z Qatargas istnieje możliwość uniknięcia przez stronę polską ponoszenia kosztów wynikających z klauzuli take or pay, związanych z brakiem możliwości odbioru LNG zaraz po 1 stycznia 2015 r. Dzięki temu, terminal LNG będzie oddawany do użytkowania bez presji czasowej, a inwestor może w precyzyjny sposób, tak jak jest to czynione dotychczas, egzekwować od wykonawcy kwestie związane z jakością instalacji. Terminal LNG w Świnoujściu jest jedną z największych polskich inwestycji energetycznych ostatnich lat, uznaną przez rząd polski za strategiczną dla bezpieczeństwa energetycznego kraju. Inwestycja umożliwi odbiór gazu ziemnego drogą morską praktycznie z dowolnego kierunku na świecie. Początkowo terminal w Świnoujściu miał być uruchomiony do 30 czerwca 2014 r., a od 2015 r. miały ruszyć komercyjne dostawy LNG z Kataru. Pod koniec października 2014 r. prezes Polskiego LNG Tomasz Pepliński informował, że średnie zaawansowanie budowy to 94%, przy czym w niektórych sektorach to już 99%.
CIRE.PL, PAP, 9 grudnia 2014 r.
 
PGNiG odkryło złoża tight gazu w zachodniej Polsce
PGNiG odkryło w rejonie Poznania na odwiercie Pniewy-4 (koncesja Wronki) niekonwencjonalne złoże gazu ziemnego. Jest to jedno z pierwszych odkryć złóż tight gazu w zachodniej Polsce. Według wstępnych danych zasoby gazu w tym złożu szacuje się na 1–1,5 mld m3. Obecnie PGNiG przystępuje do testu produkcyjnego w celu określenia parametrów złożowych. Uzyskane wyniki pozwolą na podjęcie kolejnych decyzji odnośnie dalszych prac związanych z zagospodarowaniem obiektu Pniewy. Weryfikacja danych geologicznych, dokładniejsze oszacowanie zasobów i przystąpienie do projektowania dalszych prac potrwa kilka miesięcy.
CIRE.PL, 9 grudnia 2014 r.
 
Ukraina wznowiła import gazu z Rosji
Ukraina wznowiła wstrzymany w połowie czerwca 2014 r. import gazu ziemnego z Rosji. Wcześniej władze w Kijowie dokonały przedpłaty w wysokości 378 mln USD na dostawę z Rosji 1 mld m3 tego surowca. Dobowy import gazu z Rosji wyniesie 43,5 mln m3.
PAP, 9 grudnia 2014 r.
 
Polskie LNG wspiera inicjatywy mieszkańców
Fundusz Wspierania Inicjatyw Lokalnych Polskiego LNG wesprze kwotą ponad 100 tys. zł 22 projekty mieszkańców Świnoujścia. Wśród projektów, które będą realizowane w 2015 r. znajdą się m.in. zakup czujników czadu i budowa ścieżki zdrowia. Powołanie Funduszu jest efektem ustaleń przedstawicieli społeczności lokalnej, środowisk naukowych i akademickich, władz miasta, mediów oraz partnerów biznesowych inwestycji. Polskie LNG, które buduje w mieście gazoport, zobowiązało się wówczas do działań na rzecz rozwoju Świnoujścia. Mieszkańcy miasta, których część obawiała się, że budowa terminalu LNG może zagrozić turystycznemu charakterowi Świnoujścia postulowali, by spółka zaangażowała się finansowo w projekty użyteczne dla lokalnej społeczności, takie jak: dofinansowanie szkół i placówek oświatowych, szpitala, czy wspieranie wybranych inicjatyw organizacji pozarządowych. Jak poinformował rzecznik Polskiego LNG Maciej Mazur, dzięki dofinansowaniu w wysokości do 5 tys. zł z kasy Funduszu w Świnoujściu i okolicach zostaną zrealizowane projekty, których beneficjentami będą stowarzyszenia, kluby, fundacje, szkoły i służby publiczne. Projekty wybrano spośród 114 wniosków. Najwyżej ocenionych zostało 8 inicjatywy z kategorii „kultura i sztuka”, 6 z kategorii „sport” oraz 5 pomysłów edukacyjnych. Trzy granty przyznano także projektom poprawiających bezpieczeństwo w mieście. Wśród nagrodzonych jest m.in. projekt „Uwaga – Cichy zabójca”, czyli kampania informacyjna na temat zagrożeń wynikających z zatrucia tlenkiem węgla. Inicjatywa zgłoszona została przez Ochotniczą Straż Pożarną. Polskie LNG zapowiada, że w przyszłym roku będzie realizować kolejną edycję wspierania Świnoujścia grantami. Do Rady Funduszu zostali powołani przedstawiciele władz miasta, także dzielnicy, w której budowany jest gazoport, lokalnych instytucji zajmujących się pomocą potrzebującym oraz Polskiego LNG. Roczny budżet Funduszu nie będzie stały i zależeć ma m.in. od liczby zgłoszonych projektów i ich jakości, czy możliwości finansowych spółki.
PAP, 10 grudnia 2014 r.
 
Prezydent Iranu: spadek cen ropy naftowej efektem zdrady i spisku
Prezydent Iranu Hasan Rowhani oświadczył, że gwałtowny spadek cen ropy naftowej jest rezultatem zdrady i spisku. Wypowiedź została odebrana jako zarzut wobec będącej członkiem OPEC Arabii Saudyjskiej, która sprzeciwia się zmniejszeniu produkcji ropy. Od czerwca 2014 r. ceny ropy naftowej spadły o ponad 40%, dodatkowo obciążając irańską gospodarkę, już nadwerężoną przez zagraniczne sankcje nałożone za program nuklearny Teheranu. Kraje zrzeszone w OPEC zdecydowały, że wydobycie ropy nie zostanie ograniczone, co wpłynęłoby na podniesienie ceny surowca. Rowhani powiedział, że spadek cen jest co najmniej częściowo „umotywowanym politycznie” rezultatem „spisku przeciwko interesom regionu, muzułmanów i świata muzułmańskiego”. OPEC kontroluje ok. 40% globalnego rynku ropy naftowej, a Arabia Saudyjska, największy eksporter tego surowca, produkuje go prawie 10 mln baryłek dziennie. Rijad sprzeciwił się stanowisku Iranu, Nigerii i Wenezueli oraz nienależącej do kartelu Rosji, które chciały ograniczenia produkcji w celu podniesienia cen. Arabia Saudyjska i Iran są głęboko podzielone m.in. w kwestii toczącej się w Syrii od marca 2011 roku wojny. Szyicki Iran popiera prezydenta Baszara el-Asada, podczas gdy Arabia Saudyjska – rebeliantów, głównie sunnickich, walczących z reżimem w Damaszku.
PAP, 10 grudnia 2014 r.
 
Brazylia. Rządowy plan dofinansowania Petrobrasu
Rząd Brazylii pospieszy z pomocą finansową koncernowi naftowemu Petrobras, którego pozycja uległa zachwianiu wskutek gigantycznej afery korupcyjnej; według policji mafia, która żerowała na Petrobrasie, wyprała w ciągu ostatnich lat ponad 3,8 mld USD. Brazylijska prokuratura formalnie oskarżyła członków dyrekcji sześciu największych krajowych przedsiębiorstw budowlano-przemysłowych o stworzenie kartelu, który żerował na Petrobrasie i zasilał kieszenie niektórych działaczy rządzącej Partii Pracujących i ich sojuszników. Petrobras, którego reputacja została poważnie nadszarpnięta, może mieć trudności z pozyskaniem funduszy na rynkach międzynarodowych. Sytuacji finansowej Petrobrasu może zagrozić nie tylko afera korupcyjna, lecz także spadek cen ropy naftowej na rynkach światowych. Jednak, jak zapewnił brazylijski koncern państwowy eksploatujący olbrzymie złoża naftowe pod dnem Atlantyku, wydobycie ropy pozostanie dla niego rentowne nawet w przypadku, gdyby ceny spadły do 40 USD za baryłkę. Toczące się obecnie śledztwo prokuratorskie dotyczy nie tylko towarzystw, które z nim współpracowały, ale prowadzone jest także wewnątrz koncernu. Dotąd objęło 35 osób. Wśród nich są niektórzy członkowie dyrekcji Petrobrasu i 22 osoby związane z przedsiębiorstwami współpracującymi z koncernem. Dotychczas śledczy ustalili, że dyrektorzy Petrobrasu brali łapówki od przedsiębiorstw, które kontraktowali do wykonywania różnych robót. Część tych pieniędzy miała trafiać do parlamentarzystów partii rządzącej, ale także do przedstawicieli partii opozycyjnych w parlamencie.
PAP, 11 grudnia 2014 r.
 
Paryż nie chce diesli
Władze Paryża chcą za 6 lat zakazać używania w centrum miasta samochodów z silnikiem Diesla. Jeśli to zamierzenie zostanie zrealizowane, Paryż stanie się pierwszą wielką metropolią, której centrum nie będzie dostępne dla diesli. Głównym uzasadnieniem jest zmniejszenie zagrożenia chorobami serca i płuc, związanego z wdychaniem tlenków azotu. Paryżanie żyją średnio o 6–7 miesięcy krócej niż inni Francuzi, mniej narażeni na wdychanie zanieczyszczonego powietrza. Jeszcze do niedawna silniki dieslowskie były promowane, jako „zielone”, bardziej ekologiczne. Zmniejszono ich hałaśliwość, a dzięki wprowadzeniu w 1996 roku samochodowych filtrów cząstek stałych udało się wyeliminować emisję czarnego dymu, charakterystycznego dla starszych pojazdów. Samochody z silnikiem diesla zyskały na popularności jako bardziej ekonomiczne w eksploatacji i emitujące mniej dwutlenku węgla. Jednak ich spaliny zawierają około 4 razy więcej tlenków azotu (NOx) niż w przypadku samochodów benzynowych. Według danych opublikowanych przez European Environment Agency średnie roczne stężenie tlenku azotu w paryskim powietrzu wynosi 82,5 mikrograma na 1 m3 powietrza, to znaczy dwukrotnie przekracza europejskie normy. Zbyt wysoki poziom dwutlenku azotu odnotowano także w Atenach, Berlinie, Brukseli, Madrycie i Rzymie. Jednak niechlubny rekord – 94 mikrogramy – należy do Londynu. Tendencja do eliminowania samochodów z centrum miast jest coraz powszechniejsza. Obecnie 60% paryżan nie ma samochodów, podczas gdy w 2001 r. było to 40%. Jednak pojazdy lądowe to nie jedyne źródło zanieczyszczeń w miastach – dużą ich część emituje okoliczny przemysł, a w niektórych miejscach statki.
PAP, 11 grudnia 2014 r.
 
Brytyjskie media: tania ropa niweczy nadzieję na „zieloną rewolucję”
Spadek cen ropy w ostatnim półroczu to zła wiadomość dla tych, którzy mieli nadzieję na szersze wykorzystanie odnawialnych źródeł energii, ponieważ rozwijanie ich staje się niekonkurencyjne, co źle wróży ochronie środowiska – pisze „The Independent”. „Subsydia dla produkcji energii ze źródeł odnawialnych uzasadniano długofalowymi korzyściami dla gospodarki. Argument opierano na założeniu, że surowce kopalne będą drożeć, a energia ze źródeł odnawialnych, choć droga, będzie z czasem tanieć. Teraz nie jest to pewne” – powiedział analityk z Liberum Capital Peter Atherton. „Wygląda na to, że rosnąca różnica cenowa między energią zieloną a kopalną oznacza, że pierwsza z nich wymagać będzie wyższych subsydiów, a tym samym gospodarstwa domowe korzystające z niej muszą liczyć się ze wzrostem cen” – pisze dziennik, cytując Anne Robinson z portalu uSwitch zajmującego się wyszukiwaniem najlepszych ofert dla konsumentów przez porównywanie cen analogicznych usług. „Argument dotyczący ochrony środowiska jest postrzegany przez wiele osób jako niewystarczający dla uzasadnienia wysokich nakładów na inwestycje w zieloną energię” – zaznacza „The Independent”. Od czerwca br. baryłka ropy naftowej Brent staniała o 44% i spadła poniżej 60 USD. Po raz ostatni była równie tania w 2009 roku, a według niektórych prognoz presja na redukcję cen surowca utrzyma się przez najbliższe dwa lata. Ma to konsekwencje nie tylko dla konsumentów, kierowców, ale też dla sektora energetycznego, polityki i klimatu, ponieważ tania ropa uderza m.in. w zależną od eksploatacji złóż ropy i gazu z Morza Północnego gospodarkę Szkocji. „The Independent” ocenia, że innym skutkiem taniej ropy będzie to, że osiągnięcie rządowych wskaźników redukcji emisji CO2 będzie trudniejsze.
PAP, 13 grudnia 2014 r.
 
W. Brytania. Przybywa upadłości wśród firm z sektora usług dla branży naftowej
Tegoroczne spadki cen ropy przyczyniły się do trzykrotnego wzrostu liczby upadłości wśród brytyjskich firm z sektora usług dla branży naftowej – wynika z raportu firmy Moore Stephens. Zagrażają one także opłacalności wielu planowanych projektów naftowych. Cena baryłki ropy Brent spadła do poziomu poniżej 62 USD – najniższego od pięciu i pół roku. Ma to znaczący wpływ na kondycję finansową firm z sektora, w tym także tych świadczących różnego rodzaju usługi dla koncernów naftowych. W 2014 roku upadłość ogłosiło 18 takich firm – trzykrotnie więcej niż w roku 2013. Upadłości w tym sektorze w ostatnich latach były rzadkim zjawiskiem. „Spadek ceny ropy przełożył się na stabilność finansową firm z sektora usługowego niezwykle szybko. W ostatnich 15 latach sektor ten funkcjonował bez większych problemów, więc być może firmy były po prostu nieprzygotowane na nagłe pogorszenie się sytuacji rynkowej” – komentuje Jeremey Willmont z Moore Stephens. „Jest jasne, że nawet największe koncerny naftowe będą ograniczać koszty – BP i Shell już ogłosiły plany ograniczenia nakładów inwestycyjnych na wiele kluczowych projektów. Również mniejsi gracze analizują swoje wcześniejsze plany pod kątem nowych warunków rynkowych. Jeśli ten trend się utrzyma, będzie to oznaczać znacznie mniej zleceń dla firm z sektora usługowego” – dodaje Willmont. Według innej firmy konsultingowej – Wood Mackenzie, nawet 32 planowane europejskie projekty wydobywcze w sektorze naftowo-gazowym o łącznej wartości około 55 mld funtów mogą być poważnie zagrożone ze względu na niskie ceny ropy. Według ekspertów firmy, spadek ceny ropy poniżej 60 dolarów za baryłkę może oznaczać, że projekty te mogą stanąć w obliczu finansowej nieopłacalności i zostać wstrzymane. Ich skala szacowana jest na 4,9 mld baryłek ekwiwalentu ropy. „Znaczące projekty zarówno na Morzu Północnym, jak i w Europie kontynentalnej i w rejonie Morza Śródziemnego mogą być zagrożone, gdyż w przypadku 70% znajdujących się w nich zasobów minimalna granica opłacalności wynosi 60 USD za baryłkę. W przypadku Norwegii ta granica dotyczy aż 80% rezerw” – uważa James Webb, analityk Wood Mackenzie. Fiasko choćby części tych projektów uderzyłoby szczególnie w tzw. huby naftowe, czyli regiony o znaczącym poziomie uzależnienia od przychodów z wydobycia ropy i zatrudnienia w tym sektorze, jak choćby szkockie Aberdeen czy norweskie Trondheim. W przypadku samej tylko Wielkiej Brytanii szacunki organizacji branżowej Oil & Gas UK mówią, że do wydobycia pozostałych jeszcze na brytyjskim szelfie około 30 mld baryłek ropy i gazu konieczne będą inwestycje rzędu biliona funtów.
PAP, 15 grudnia 2014 r.
 
Sejm znowelizował ustawę o biopaliwach
Sejm znowelizował ustawę o biopaliwach, wprowadzając do niej zapisy europejskiej dyrektywy o promocji odnawialnych źródeł energii. Zmiany – w zamyśle autorów – mają doprowadzić do zakończenia postępowania KE przeciwko Polsce. Ustawa zawiera wyłącznie techniczne zmiany w przepisach ustawy o biokomponentach i biopaliwach ciekłych. Sprowadzają się one do zmian definicji, np. „uznanego systemu certyfikacji”, „świadectwa” czy „poświadczenia” na takie, które gwarantują spełnienie kryteriów, zatwierdzonych przez Komisję Europejską. Zdaniem autorów przyjęcie ustawy powinno doprowadzić do wycofania przez KE zarzutów braku transpozycji do polskich przepisów dyrektywy o promocji OZE. Dyrektywa, której celem jest osiągnięcie w Unii Europejskiej 20-procentowego udziału energii odnawialnej do 2020 r., miała być wdrożona przez kraje członkowskie do 5 grudnia 2010 r. Polska wprawdzie przyjęła kilka aktów prawnych w tej sprawie, ale KE stwierdziła, że żaden z nich nie wdraża w dostatecznym stopniu dyrektywy. Komisja w 2013 r. pozwała Polskę przed Trybunał Sprawiedliwości UE, żądając kary ponad 133 tys. euro za każdy dzień od wyroku do wdrożenia przepisów UE. Później, ze względu na przyjęcie przez Polskę części wymaganych przez nią przepisów, obniżyła żądania do 61 tys. euro. Ministerstwo gospodarki podało też, że Polska prowadzi nieformalne konsultacje z Komisją w celu usunięcia ostatnich wątpliwości i zastrzeżeń KE, a przyjęta nowelizacja zawiera wnioski z tych uzgodnień.
PAP, 17 grudnia 2014 r.
 
KE przyjęła polski program operacyjny Infrastruktura i Środowisko
Komisja Europejska przyjęła krajowy program operacyjny Infrastruktura i Środowisko. Z budżetu unijnego trafi za jego pośrednictwem do Polski 27,4 mld euro m.in. na drogi, kolej czy energetykę. To największy program zatwierdzony przez KE. Budżet programu, który dotyczy perspektywy finansowej 2014–2020, sięga 32 mld euro, z czego 27,4 mld pochodzić będzie z kasy UE. Pieniądze te trafią na projekty związane z niskoemisyjną gospodarką, ochroną środowiska, przeciwdziałaniem zmianom klimatu i adaptacją do tych zmian, transportem i bezpieczeństwem energetycznym oraz ochroną zdrowia i dziedzictwa kulturowego.
PAP, 17 grudnia 2014 r.
 
Gaz-System i Ukrtransgaz podpisały umowę o współpracy
Operatorzy gazowych systemów przesyłowych Polski i Ukrainy – Gaz-System i Ukrtransgaz – podpisali umowę o współpracy, której głównym celem jest ustalenie zasad współpracy w zakresie przygotowania analiz dotyczących inwestycji niezbędnych do rozwoju transgranicznych zdolności przesyłowych pomiędzy Polska a Ukrainą. W ramach umowy zostanie opracowane studium wykonalności, które będzie podstawą do podjęcia dalszych decyzji w zakresie rozwoju systemów przesyłowych obydwu krajów. Jak podkreśla Gaz-System integracja polskiego systemu przesyłowego z ukraińskim jest elementem gazowego Korytarza Północ–Południe łączącego terminal LNG w Świnoujściu z krajami Europy Środkowej i Wschodniej poprzez systemy przesyłowe poszczególnych państw i transgraniczne połączenia. Jego celem jest stworzenie elastycznie funkcjonującej infrastruktury przesyłowej w poszczególnych państwach, łączącej Europę Zachodnią, Europę Środkowo-Wschodnią i kraje bałtyckie. Polski operator przypomina, że rozpoczął już realizację inwestycji w polskim systemie przesyłowym w ramach gazowego korytarza Północ–Południe. W ramach tych działań zostanie rozbudowany system przesyłowy w zachodniej, południowej i wschodniej części Polski. Inwestycje te zostały zakwalifikowane przez Komisję Europejską jako projekty o znaczeniu wspólnotowym. Gaz-System od 1 listopada 2012 roku realizuje usługę transportu gazu przez punkt Hermanowice w kierunku Ukrainy. Obecnie usługa ta może być przerwana lub ograniczona ze względu na niekorzystne warunki rozpływu gazu w sieciach polskiej lub ukraińskiej. Maksymalna techniczna możliwość przesyłu gazu przez punkt Hermanowice w kierunku Ukrainy, przy sprzyjających technicznie warunkach rozpływu gazu w systemach obydwu krajów, wynosi aktualnie do 1,5 mld m3 rocznie.
CIRE.PL, PAP, 17 grudnia 2014 r.
 
Wingas jednak nie trafi w ręce Gazpromu
Negocjacje o wymianie udziałów pomiędzy niemieckim koncernem chemicznym BASF a rosyjskim Gazpromem zakończyły się niepowodzeniem. Z powodu trudnej sytuacji politycznej nie dojdzie do planowanej wymiany udziałów. BASF i Gazprom zapowiedziały w 2012 roku, że spółka Wintershall w całości przekaże swoją sieć handlu i magazynowania gazu Gazpromowi. W zamian niemiecki koncern miał zwiększyć swoje udziały w złożach gazu na Syberii. Oba koncerny wiązały duże nadzieje z planowanym kontraktem. Gazprom liczył na to, że zbliży się do swego strategicznego celu, jakim jest dostarczanie gazu bezpośrednio do niemieckich odbiorców, a nie jak obecnie tylko do granicy z UE. Rosjanie przejęliby ponadto część magazynów gazu w Niemczech, uzyskując częściową kontrolę nad handlem tym surowcem. O fiasku rozmów zdecydował Gazprom, który zasygnalizował, że porozumienie z Niemcami przestało odpowiadać strategii koncernu. Po rezygnacji z budowy South Stream jest to kolejny sygnał, że Gazprom w ramach „radykalnego zwrotu” wycofuje się z handlu z Europą Zachodnią.
PAP, 18 grudnia 2014 r.
 
Brak przepisów i korupcja wypędziły Chevron z Ukrainy
Według przedstawiciela ukraińskiego rządu, Chevron wycofa się z umowy dotyczącej eksploracji złóż gazu ziemnego w pokładach łupków Oleska koło Lwowa. Z poszukiwania gazu w złożach niekonwencjonalnych na wschodzie Ukrainy wycofał się już Shell. Według Ulricha Benterbuscha, dyrektora zarządzającego niemieckiej agencji energetycznej Dena, zagraniczne firmy zaczną inwestować na Ukrainie, gdy pojawią się tam przewidywalne warunki prowadzenia biznesu, a władze rozprawią się z panującą w kraju korupcją. Allen Good, analityk sektora energetycznego Morningstar Inc. w Chicago zwrócił uwagę, że Chevron był rozczarowany niepowodzeniami ukraińskiego rządu przy nowelizacji przepisów podatkowych obowiązujących zagraniczne firmy wydobywcze działające na Ukrainie. Według niego Chevron nie miał nawet możliwości przeprowadzenia wierceń eksploracyjnych, co potwierdza, że powodem wycofania się Amerykanów z Ukrainy były problemy prawne, a nie geologiczne. Według szacunków EIA, Ukraina może posiadać zasoby 1,2 bln m3 gazu ziemnego zakumulowanego w złożach niekonwencjonalnych.
Bloomberg, 18 grudnia 2014 r.